Kazimierz zbudował państwo, zamki i uniwersytet. Nie doczekał jednak upragnionego syna. Patrymonialne królestwo Piastów musiało się więc skończyć lub zmienić. Zjednoczone królestwo było przygotowane na zmiany, a roszczenia Przemyślidów czy zakusy Luksemburgów nie przeszkodziły Andegawenom w objęciu krakowskiego tronu. Król Ludwik jednak, choć dwadzieścia lat zabiegał o tron, nie chciał na nim zasiąść!
Kazimierz Wielki kolejno osiągnął wszystko, co król mógł zdobyć sam, ale wciąż brakowało mu następcy. Ten, który umocnił zjednoczone królestwo, który zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną, genialny polityk, świetny dyplomata, wybitny strateg - sam był swoim największym wrogiem. Każde zwycięstwo wzmacniające państwo, zwiększało dramat króla: nie miał dziedzica. Dlaczego dopiero wielki książę litewski Jagiełło mógł objąć polski tron? Czemu nie mogły go dziedziczyć córki litewskiej księżniczki Aldony i króla Kazimierza? Dlaczego Piastowie musieli odejść?
Książę Bolko Świdnicki nie darmo nosił przydomek mały. W istocie nie był wysoki. Być może dlatego, że niewysoki był też jego dziad, Władysław Łokietek. Bolko odziedziczył po nim nie tylko wzrost ale i wielką waleczność. W czasie, gdy wokół Świdnicy rosły trzy potężne królestwa: Polski, Czech i Cesarstwo Niemieckie, Bolko pokazywał światu, że niewielkie księstwo może liczyć się w wielkiej polityce.
Wiedzieli o tym tylko nieliczni. Choć tron przeznaczony był dla Ludwika Węgierskiego, a Polacy przysięgali Andegawenowi w Lublinie, król Kazimierz usynowił w testamencie swego wnuka Kaźka. A to się Ludwik zdziwi. Przecież to Ludwik miał objąć tron w przypadku bezpotomnej śmierci Kazimierza. Co jednak, gdy po śmierci króla okaże się, że z mocy prawa wnuk jest jego synem? Czy taki pomysł prawny, godny współczesnej palestry, miał okazać się skuteczny?